listopada 22, 2009

Wszyscy bez wyjątków boimy się nie tyle samotności, co mówienia a niej.
JA się odważę - TAK jestem ostatnio nieźle samotna - pomimo tych wszystkich przyjaciół i znajomych, mężczyzn, kobiet, psów oraz gołębi krążących po mojej orbicie.
Osoby samotne podejrzewamy o dysfunkcje, uważamy za skażone i niepotrafiące żyć z innymi.Samotność nie jest cool, ktoś kto przyznaje się do samotności jest uważany za kompletną łajzę i obchodzi się go dużym łukiem, a wystarczyłoby żeby każdy z nas przyznał, że z różną częstotliwością bywa samotny, często paradoksalnie w tłumie.
Z ciekawości wchodzę ostatnio na towarzyskie i po salwie śmiechu wywołanej różnymi wpisami od desperackich, głupich po ciepłe po prostu, zajebiście mi strasznie bo większość z kryjących się za postami ludzi to desperaci.
I ten cały taniec godowy, który kaleczymy przez całe życie jest dla mnie idiotyczny. Im bliżej tym dalej

listopada 19, 2009

uTARŁO się już że balowanie omijam szerokim łukiem w weekend natomiast już od poniedziałku jakoś się zaczyna i leci.
logika/ zdrowy rozum podpowiada że zamiana 5 na 2 jest dużo korzystniejsza. Może nie dla zdrowia i kieszeni. te zawsze dziurawe..