stycznia 11, 2010

wyzwolone szyje kobiet bez "NIE"
ciągną wzrok panów na "TAK"
Ruch ich dup wyznaczył dawno już matematyczną krzywą

stycznia 10, 2010

pierwszy, ale to nie koniec,
bez postanowień ale to nie już
piękni dwudziestoletni
walczą co minutę, minuta ta łatwa- za dwie syf
z chałwą duet i duet w radio

grudnia 12, 2009

Ewe podsumowuje ostatni rok. Ja podchodzę do tego sum up'a już kolejny raz.
Rozstanie z Wrocławiem na początku roku, potem katastroficzna wizja powrotu do domu, połączona z emocjonalnym wyżuciem. Wbicie się po raz wtóry w ramy mieszkania z rodzicielami - niełatwe, może gdyby znali mnie bardziej byłoby prościej. Kolejno szukanie wyjścia dla siebie zakończone pracą od 7 do 15 w biurze. Po drodze kilka katastrof uczuciowych, moich katastrof.
Wpleciony wakacyjny Opener, który przypomniał czym jest młodość. Przewrót wrześniowy - przeprowadzka do Krakowa, po wcześniejszym długim wyperswadowaniu sobie Wrocławia, miasta, które pokochałam ale zdaję się, że bez wzajemności.
No i teraz ten Present Continuous z Kamilem. Mężczyzną, który konstruuje moje skrzydła. Tyle w skrócie o tej dziwnej 9 - skądinąd mojej liczbie.

grudnia 04, 2009

Witold Gombrowicz, Dzienniki 1953-1956

"Mnie, który jestem okropnie polski i okropnie
przeciw Polsce zbuntowany, zawsze drażnił
polski światek dziecinny, wtórny, uładzony
i pobożny. Polską nieuchronność w historii
temu przypisywałem. Polską impotencję w
kulturze — gdyż nas Bóg prowadził za rączkę.
To grzeczne polskie dzieciństwo przeciwstawiałem
dorosłej samodzielności innych kultur.
Ten naród bez filozofii, bez świadomej historii,
intelektualnie miękki, duchowo nieśmiały, naród,
który zdobył się tylko na sztukę 'poczciwą'
i 'zacną', rozlazły naród lirycznych wierszopisów,
folkloru, pianistów, aktorów, w którym
nawet Żydzi się rozpuszczali i tracili jad"