grudnia 12, 2009

Ewe podsumowuje ostatni rok. Ja podchodzę do tego sum up'a już kolejny raz.
Rozstanie z Wrocławiem na początku roku, potem katastroficzna wizja powrotu do domu, połączona z emocjonalnym wyżuciem. Wbicie się po raz wtóry w ramy mieszkania z rodzicielami - niełatwe, może gdyby znali mnie bardziej byłoby prościej. Kolejno szukanie wyjścia dla siebie zakończone pracą od 7 do 15 w biurze. Po drodze kilka katastrof uczuciowych, moich katastrof.
Wpleciony wakacyjny Opener, który przypomniał czym jest młodość. Przewrót wrześniowy - przeprowadzka do Krakowa, po wcześniejszym długim wyperswadowaniu sobie Wrocławia, miasta, które pokochałam ale zdaję się, że bez wzajemności.
No i teraz ten Present Continuous z Kamilem. Mężczyzną, który konstruuje moje skrzydła. Tyle w skrócie o tej dziwnej 9 - skądinąd mojej liczbie.

grudnia 04, 2009

Witold Gombrowicz, Dzienniki 1953-1956

"Mnie, który jestem okropnie polski i okropnie
przeciw Polsce zbuntowany, zawsze drażnił
polski światek dziecinny, wtórny, uładzony
i pobożny. Polską nieuchronność w historii
temu przypisywałem. Polską impotencję w
kulturze — gdyż nas Bóg prowadził za rączkę.
To grzeczne polskie dzieciństwo przeciwstawiałem
dorosłej samodzielności innych kultur.
Ten naród bez filozofii, bez świadomej historii,
intelektualnie miękki, duchowo nieśmiały, naród,
który zdobył się tylko na sztukę 'poczciwą'
i 'zacną', rozlazły naród lirycznych wierszopisów,
folkloru, pianistów, aktorów, w którym
nawet Żydzi się rozpuszczali i tracili jad"

listopada 22, 2009

Wszyscy bez wyjątków boimy się nie tyle samotności, co mówienia a niej.
JA się odważę - TAK jestem ostatnio nieźle samotna - pomimo tych wszystkich przyjaciół i znajomych, mężczyzn, kobiet, psów oraz gołębi krążących po mojej orbicie.
Osoby samotne podejrzewamy o dysfunkcje, uważamy za skażone i niepotrafiące żyć z innymi.Samotność nie jest cool, ktoś kto przyznaje się do samotności jest uważany za kompletną łajzę i obchodzi się go dużym łukiem, a wystarczyłoby żeby każdy z nas przyznał, że z różną częstotliwością bywa samotny, często paradoksalnie w tłumie.
Z ciekawości wchodzę ostatnio na towarzyskie i po salwie śmiechu wywołanej różnymi wpisami od desperackich, głupich po ciepłe po prostu, zajebiście mi strasznie bo większość z kryjących się za postami ludzi to desperaci.
I ten cały taniec godowy, który kaleczymy przez całe życie jest dla mnie idiotyczny. Im bliżej tym dalej

listopada 19, 2009

uTARŁO się już że balowanie omijam szerokim łukiem w weekend natomiast już od poniedziałku jakoś się zaczyna i leci.
logika/ zdrowy rozum podpowiada że zamiana 5 na 2 jest dużo korzystniejsza. Może nie dla zdrowia i kieszeni. te zawsze dziurawe..

października 26, 2009

doZGONNE
zastanawiam się ile potrzeba czasu aby zabić bloga
jakiej broni należny do tego użyć?
i jak bardzo samemu trzeba być martwym?
Wypalona liczę na rekonstrukcje osobowości
od czego zacząć? jakieś pomysły?

Póki co odhaczona wielka impreza urodzinowa moja i Merry, po niej równie
wielkie zamieszanie po okradnięciu naszego mieszkania w totalnie dziwnych okolicznościach. Dziwnie mi było chodzić po mieszkaniu, w którym grasował ktoś
obcy,dziwnie mi było zasypiać w mieszkaniu, do którego ktoś obcy ma klucze
i grzebać w torebce w której ktoś obcy trzymał łapska.
Ale już spokój zamki wymienione, a torebka osamotniona w kącie. niezły pstryczek w nos..