kwietnia 11, 2010

Wuj Józef my HERO („Sowa córka piekarza” M. Hłasko.)


„Powiedziałeś, że masz zmartwienie.
Wuj Józef: Rozchodzę się z ciotką
Dlaczego?
W.J: Z jej winy
Cóż zrobiła?
W.J: Zestarzała się
Nie bardzo właściwie rozumiem, dlaczego ożeniłeś się z kochaną ciotką.
W.J.: To było jeszcze za czasów studenckich, synu – powiedział Wuj Józef. - Nie jadłem już od dwóch tygodni i miałem jedyną szansę najeść się na własnym weselu”.

Wuj Józef
: „Synu- powiedział.-Czy życzyłbym ci śmierci, gdybym cie nie kochał?”

"- ..kiedyś ksiądz w szkole zapytał mnie o to, jak wyobrażam sobie Anioła Stróża. Poprosiłem go o dzień zwłoki i w dwa dni później, za radą Wuja Józefa, powiedziałem mu, że Anioł Stróż to taki gość ze skrzydłami, który prowadzi mnie, kiedy idę pijany przez kładkę nad przepaścią. Ksiądz zrobił straszną awanturę i omal mnie wtedy nie wyrzucono; wyrzucono mnie zresztą w dwa miesiące później, oczywiście nie bez sprawy Wuja Józefa. Kiedyś w czasie lekcji nie uważałem i zniecierpliwiony nauczyciel uderzył mnie w twarz, a ja powiedziałem to Wujowi, który zjawił się w szkole następnego dnia przyprowadziwszy z sobą jakichś dwóch panów o wyglądzie zawodowych dusicieli. Wszyscy trzej byli w świetnych humorach; wszyscy trzej trzymali w rękach długie bykowce z solidnego rzemienia.
- Czy to pan uderzył mojego siostrzeńca w twarz? - zapytał Wuj Józef nauczyciela.

Nauczyciel począł się usprawiedliwiać; Wój przerwał mu jednak wspaniałym gestem.

- To nieładnie bić dzieci po twarzy - powiedział zamachnąwszy bykowcem - Czy umie pan śpiewać?
- Śpiewać?
- Tak. Proszę śpiewać, dopóki ja nie skończę. Wój rozpiął rozporek i swobodnie odlał się na środek klasy, a nauczyciel śpiewał tenorem, zachęcany przez dusicieli czyniących odpowiednie gesty. Wreszcie Wój skończył i zapiąwszy starannie rozporek, sprawdził, czy wszystkie guziki są zapięte; i wyglądał przy tym jak aktor wstępujący na scenę.
- Teraz może pan wziąć ścierkę i wytrzeć to - powiedział do nauczyciela. - Jeśli już pan tak dba o wychowanie dzieci, to niech pan je również przyzwyczaja do porządku. - I znów zamachnął się bykowcem. Nauczyciel wziął z kąta jakąś szmatę i wykonał polecenie Wuja.
- To już znacznie lepiej - powiedział Wuj - Jeśli panu kiedykolwiek przyjdzie ochota udzerzyć mojego siostrzeńca w twarz, proszę pamiętać, że zjawię się tutaj znów. Zobaczymy, co okaże się silniejsze: pańska bezmyślność czy moja pomysłowość - Uchylił kapelusza i wyszedł; dusiciele wyszli za nim.".

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

samo życie ;)